Zastraszenia

Wybory: Antysemici nie idą na wybory, a zostają w domu

2020.06.26 12:08 Gazetawarszawska Wybory: Antysemici nie idą na wybory, a zostają w domu

Wybory: Antysemici nie idą na wybory, a zostają w domu

Wybory: Antysemici nie idą na wybory, a zostają w domu

ADMINISTRATOR OKUPACJA ŻYDOWSKA W POLSCE 25 JUNE 2020
+++
Upadek Naszego Narodu ma wiele oznak, a między licznymi patologiami - cechuje się bojkotem własnego państwa i własnego narodu.
Ma to swoje częściowo usprawiedliwione przyczyny w PRL-u – w jego ogólnej ideologii, ale głównie w prowokacjach głównych animatorów tamtej rzeczywistości – tzw. żydów, którzy dołożyli wszelkich starań do tego, aby Polaków trzymać poza ośrodkami decyzyjnymi w kraju: …..a niech oni sobie narzekają na ustrój, ale już do stanowisk decyzyjnych niech się nie wtrącają. A najlepszym narzędziem trzymającym Polaków na uboczu był naukowy ateizm, który wymagał od katolika „podeptania” świętych zasad wiary, a co w praktyce sprawiało, że normalni ludzie, mający światopogląd chrześcijański, do partii nie wstępowali i to z tego powodu w PZPR dominowali żydzi i świnie, a przyzwoitego Polaka tam prawie nie było.
Było to żydom bardzo pożyteczne, bo nie musieli mieć do czynienia z ludźmi, ale ze świniami, a takie środowisko jest dla żydów naturalne czy typowe, a co widać wszędzie w świecie.
Komunizm – tzn. głównie brednie „naukowego” ateizmu czy socjalizmu – dawno już „upadł”, ale polskie nawyki bojkotu państwa i narodu, skutecznie wytresowane przez żydów, siłą rzeczy na bojkotowiczach polskiego państwa i narodu pozostały. Jest to bardzo wyraźne w obecnych wyborach oraz miało miejsce prawie we wszystkich poprzednich, gdzie widać i słychać jak bojkotowicze czekają na to, aby wybory były uczciwe. I jak tylko te wybory będą „szlachetne i uczciwe” to oni pójdą do urn, a jak nie, to nie. Oczywiście nikt z bojkotowiczów nie stawia sobie pytania:
- a skąd te wybory „szlachetnie i uczciwe” mają się wziąć? Czy po żydzie lub świni można spodziewać się uczciwości?
Tak! Bojkotowicz tego właśnie oczekuje, dla niego żyd, okupant i manipulator wyborów np. na prezydenta może być dobry i niech się tylko postara dobrym być, to wybory będą uczciwe.
Problemem bojkotowicza jest jego środowisko mentalne. Każdy prawie bojkotujący jest przecież antysemitą – antysemita, tzn. taki który mówi brzydko o żydach, ale już nieodważający się żydowi zaszkodzić (ooo….nigdy!) – i ten oto jego werbalny antysemityzm jest głównym motorem tego szkodliwego dla Polski bojkotu, bojkotu nie żyda, ale Polski i Polaków.
Antysemityzm polski to jakaś pochodna syndromu sztokholmskiego, gdzie tam, w którym zniewolony przez gangstera zakładnik zaczyna po jakimś czasie utożsamiać się z agresorem. A polsko-antysemicka odmiana tego syndromu, to właśnie nie tyle sympatia do żydowskiego agresora, ale autoagresja antysemity, to atak na samego siebie: Na żyda to on pogada, a szkodę to wyrządzi już sobie samemu i np. głosował nie będzie, bo umniejszałby tym żydowski monopol na politykę. Taki antysemita nie chce wchodzić żydowi w paradę i dlatego na wybory nie chodzi, a gdy zobaczy jakiegoś Polaka, który do urny się zbliża, to na takiego napluje, bo strach pomyśleć o tym, ile to milionów głosów trzeba by dodatkowo sfałszować przez komisje lub PKW - gdyby wszyscy głosowali, a to jest przecież żydowska organizacja.
A przecież antysemitą być się nie powinno, bo to uprzedzenie wobec grup i narodów, których nawet nie znamy. Taki stosunek jest naszej kulturze faktycznie całkowicie obcy. Ale „z żydami”, to już nasz stosunek do tychże żydów opierać się musi na naszych własnych interesach i obowiązku ich ochrony, a nie kierowaniu się obawami, że nasza ocena i stosunek do żydów - jak to jest powszechne u antysemitów - może się żydom nie podobać.
Nie jest to nasze „prawo”, jak to usprawiedliwiająco - prawie wszyscy - z siebie wykrztuszamy, ale jest to nasz obowiązek. Tak właśnie, forsowanie naszych interesów wobec żydów to jest nasz obowiązek, który notorycznie całymi pokoleniami zaniedbujemy. My mamy taki obowiązek - a nie prawo, i to jeszcze prawo rozumiane błędnie jako ew. przyzwolenie, gdzie może możemy, ale już nie musimy, bo żydowi będzie smutno. My – faktycznie, w świetle prawa i etyki katolickiej - mamy obowiązek obrony naszego życia i mienia, mamy obowiązek obrony i utrzymania naszych bliskich czy choćby nam osób powierzonych przez nasze profesje lub los, mamy obowiązek ochrony naszej wspólnoty, jaką jest Państwo etc. …etc. I tu nasze obowiązki zaniedbujemy, bo naszej antyżydowskości opartej na odpowiedzi wobec żydowskiej szkodliwości nie ma. I obowiązek ten nie jest obowiązkiem li tylko post factum – na zasadzie: mądry Polak po szkodzie - ale jest to obowiązek profilaktyczny, wynikający z rozpoznania szkodliwości zachowań żydowskich w ogóle i konieczności bezwzględnego zapobiegania temu. A to nawet wtedy, kiedy żydowi jest smutno z tego powodu.
My jednak jako społeczeństwo jesteśmy już tak zniewoleni, że nie potrafimy zdobyć się na ocenę sytuacji i zauważyć już nie tyle dominację żydowską – jak to było za PRL-u, ale faktyczny terror wymierzony w nas samych, i w to wszystko, co zostało nam powierzone. Nie potrafimy zauważyć, że na ten obecny wszędzie „bojkot” - typowy dla antysemitów - to nas nie stać, bo terroru nie można zbojkotować! Że ten nasz bojkot - np. wyborów - to najlepszy interes żydowski na świecie, bo to jest źródło wszelakiej korzyści żyda, to wydanie żydowi carte blanche na władzę i przemoc.
Bo terror ten tym łatwej do nas przyjdzie, nas obrabuje, zgwałci, zamorduje, a nasz dobytek trudny do spieniężania spali. Czyli uczyni to, co naocznie zaświadczamy i w Polsce, i w Narodzie, gdzie nasze straty biologiczne i materialne są per saldo większe w roku 2015 niż po wojnie, a o stratach moralnych, etycznych, cywilizacyjno-kulturowych to lepiej nawet nie myśleć. Te niewyobrażalne straty są wywołane przez żydów i nie jest to żadne zdanie „antysemickie”, ale wynikające z oceny zachowania żydowskiego wobec nas.
Oceny, na bazie strat II Wojny Światowej, likwidacji resztek naszych zasobów intelektualnych w ilości kilkuset tysięcy zamordowanych, które jakoś przeżyły okupację, późniejszy masowy mord na naszej biologicznej witalności w postaci może nawet 25 milionów nienarodzonych, a skwapliwie spuszczonych przez nas kanałami do Wisły. Mamy tego rezultat: żydowski apartheid, który w naszym własnym domu uczynił z nas podludzi, a coś podobnego nie było nawet w bolszewii, bo tam Rosjanin mógł dostać się na szczyty władzy i zachować swą godność, nawet jak była to godność bolszewicka i apartheidu nigdy tam nie było.
Terror przeciw nam toczy się faktycznie wszędzie, a nie tylko w Polsce, bo różne antypolskie kampanie np. spektakle teatralne „Nasza klasa” odgrywane w wielu krajach świata – z dofinansowaniem przez polskie ambasady – będące nierzadko obowiązkowe dla uczniów w szkołach i to często w jakimś procencie z uczniami polskiego pochodzenia, są profilaktycznym polowaniem żydów na polski umysł i to daleko na rubieżach naszego bytu. To faktycznie – profilaktyczny - terror wymierzony już nie w dorosłych, ale i w dzieci szkolne, bo żyd niczym się nie brzydzi. I te nasze piękne polskie dzieci, poddane strukturalnemu mobbingowi, w swej dziecięcej wrażliwości bardzo często nie wytrzymują tego świństwa, a i w takim stopniu, że polskie dziecko-ofiara żyda potrafi nawet targnąć się na własne życie.
A my nawet tu, w takich skrajnych przypadkach, też chętnie oddajemy się bojkotowi, bo „wszystkim wiadomo, że to kłamstwa” więc nie ma po co kruszyć kopii. A już cierpienie czy śmierć dziecka nie robią na nas wrażenia. Bojkotujący przygłup dla własnego komfortu wystawia własne dzieci na pastwę bezkarności żydowskiej zbrodniczości i ważniejszy jest dla niego komfort lenistwa aniżeli wzięcie się za żyda – bo jak powiedziano - bojkotowicz jest antysemitą i żydowi krzywdy nie czyni. A co już najlepiej widać podczas religijnych celebracji nad Polańskim - tak w mediach, jak i sądach, a bydlak ten ma przecież na swoim koncie setki zgwałconych dziewczynek z łódzkich szkół podstawowych i nikt tego ani nie wyciąga, ani nie wzywa do osądzenia.
Sytuacja z obecnymi wyborami jest skutkiem wielu czynników, ale w dużym stopniu wynika z tego, co nadmieniono powyżej. Bojkotowicze nie chcą zauważyć, że w tej farsie wyborów prezydenckich jednak jeden żydowski kosher i drugi żydowski kosher nie są sobie równe, jeden jest lepszy, a drugi jest gorszy i nie jest obojętne to, który z nich będzie mieszkał w Pałacu, bo z tego powodu może być albo źle, albo jeszcze gorzej.
A Polskę trzeba ratować! Ratować, co się tylko da, a i odbierać żydom wszystko, co nasze, rugować żydów z naszej przestrzeni, która należy do nas, a nie do nich!
W głosowaniu, nawet tym nieuczciwym, chodzi też o pewną pedagogikę, o jakąś formę kija i marchewki. Czy stanie się tak, że Komorowski zostanie nagrodzony na nową kadencję, za swe nieróbstwo, antypolskie oszczerstwa i bezczelne, nieodpowiedzialne podpisywanie wszystkiego, co mu podtyka faktyczna władza nad Polską, czy też wprowadzi się tam Duda, który widzi, że Komorowski właśnie dostał kopniaka, bo Naród zaczyna patrzeć na ręce i mówi: sprawdzam! I że taki los może spotkać samego Dudę. A biorąc pod uwagę możliwość wybuchów społecznego niezadowolenia, mandat Dudy może być i krótszy, i nie koniecznie zakończony pokojowo, bo nawet spacyfikowani Polacy mogą popaść w gniew, a wtedy to i latarnie mogą pójść w ruch.
Co jednak - pod względem doraźnym - było w tym drugim głosowaniu bardzo istotne, to konieczność zauważania tego, że gra o prezydenturę nie rozgrywała się miedzy zażydzonym PIS-em i zażydzonym PO, ich koshernymi kandydatami, ale obok wyrasta Ruch Kontroli Wyborów, który jest polską stroną w tej walce. I to ta olbrzymia armia antysemitów, która mogła wesprzeć te nasze oddolne „Narodowe Siły Zbrojne – 2015”, została w domach, plując nierzadko na tych, którzy do głosowania wzywali – a to zdrada w stosunku do Narodu, to sabotaż.
RKW potrzebuje wsparcia ze strony Narodu, aby mógł funkcjonować. I to wsparcie polega na uczestnictwie w wyborach, bo przecież kartka do głosowania jest bronią, bo „myśl jest bronią”.
Duda wygrał, ale tylko i wyłącznie dzięki ruchowi kontroli wyborów, i zobaczymy jak on to zwycięstwo skonsumuje, czy będzie bronił swego żydowskiego teścia (jak to wyskoczył z tym w trakcie kampanii), czy też dojrzeje do stanowiska. Tak czy owak, RKW musi rosnąć dalej, przekształcać się w stały ruch polityczny i jeżeli Duda zacznie wspierać jakiekolwiek odruchy żydowskie, to RKW musi w imię odpowiedzialności za Polskę tego Dudę utemperować.
Im więcej ludzi pójdzie do następnych wyborów, nawet tych nieuczciwych wyborów, tym większy sens walki tych wspaniałych Polaków z RKW, którzy na tej drugiej turze trenują kontrolę wyborów do Sejmu, które nastąpią na jesieni. I jakość oraz skuteczność tej kontroli była uzależniona od naszego udziału w głosowaniach.
Dzięki i chwała wszystkim KONTROLEROM, tak trzymać! I trzymać się razem. A w ręku trzymany jest i kalkulator, i rura żelazna, bo każda prawdziwa cnota bronić się musi i to nie gołymi rękami.
Antysemici nie idą na wybory, a zostają w domu, bo - w wyborach - żydowskich pachołków nam nie potrzeba.
In Christo
Krzysztof Cierpisz
25-V-2015
+++
cor2015.10.16
Żydowskie ataki hackerskie wymierzone w Gazetę Warszawską(Zamach Warszawski )... żydowskiej łatwo uruchomiają lawinę zbiorowej solidarności żydowskiej. Tu konkretnie chodzi o sprawę żyda Rafała Szymczaka, który rok temu dopuścił się przeciwko nam próby wymuszenia rozbójniczego na ...Created on 05 December 2018 Żydowska próba zastraszenia Gazety Warszawskiej - Terror!(Okupacja żydowska w Polsce)... ... „Antysemici grożą arcybiskupowi i rabinowi. Prokuratura nie reaguje...” My obiecujemy, że prokuratura zareaguje! Redakcja Gazeta Warszawska. ==================== JAKUB SZYMCZAK10 PAŹDZIERNIKA ...Created on 10 October 20188. Czy Andrzej Duda był spiskowcem zamachu - "katastrofy smoleńskiej"?(Zamach Warszawski )... Co ciekawe specjalistą od wizerunku ministra Klicha był osobnik o nazwisku Rafał Szymczak. http://www.gazetawarszawska.net/zamach/zamach-warszawski/6396-klich-wydaje-na-pr-owca-zamiast-na-sprzet-dla-zolnierzy A ...Created on 14 April 20189. Prezydent A.Duda - Zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu istnienia żydowskiej grupy przestępczej w Państwowej Komisji Wyborczej.(+Pugna+)... jako dowód tego przekładamy kopie kilku dokumentów dotyczących próby wymuszenia rozbójniczego przez adwokata Tomasza Kaplińskiego na podstawie „zlecenia” od „Rafała Szymczaka” - PKW. Rafał Szymczak wg ...Created on 07 March 201810. Próba żydowskiego wymuszenia rozbójniczego - zawiadomienie do Prokuratury Generalnej(+Pugna+)... dokonał próby zastraszania poszkodowanych odwetem ze strony „Rafała Szymczaka” jako – według sugestii adwokata T. Kaplińskiego - będącego nie tyle semitą, ile żydem. Gdyby tak było, to sytuacja taka ...Created on 18 January 2018
https://www.gazetawarszawska.com/index.php/okupacja-zydowska-w-polsce/5108-wybory-antysemici-nie-ida-na-wybory-a-zostaja-w-domu
2
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2020.05.27 18:22 PolackTsebulak Jarosław Jakimowicz groził byłemu dziennikarzowi TVP. "W ramach zastraszenia"

Jarosław Jakimowicz groził byłemu dziennikarzowi TVP. submitted by PolackTsebulak to Polska [link] [comments]


2020.02.17 15:49 BlackDevil13 Szantaże, sutenerstwo, łapówki i haracze W roli głównej: GROM COMBAT mjr. Jacek Kowalik, sutener, przestępca Dariusz Wójcik oraz mordercy z Nangar Khel Borysiewicz i Ligocki. Na czyje zlecenie powstał paszkwil Onetu?

Szantaże, sutenerstwo, łapówki i haracze W roli głównej: GROM COMBAT mjr. Jacek Kowalik, sutener, przestępca Dariusz Wójcik oraz mordercy z Nangar Khel Borysiewicz i Ligocki. Na czyje zlecenie powstał paszkwil Onetu?

Szantaże, sutenerstwo, łapówki i haracze W roli głównej: GROM COMBAT mjr. Jacek Kowalik, sutener, przestępca Dariusz Wójcik oraz mordercy z Nangar Khel Borysiewicz i Ligocki. Na czyje zlecenie powstał paszkwil Onetu?

Szantaże, sutenerstwo, łapówki i haracze
W roli głównej: GROM COMBAT mjr. Jacek Kowalik, sutener, przestępca Dariusz Wójcik oraz mordercy z Nangar Khel Borysiewicz i Ligocki.

Zdjęcie: Były dowódca JW GROM płk Piotr Gąstał z oficerami – przestępcami.
To odpowiedź na haniebny i kłamliwy paszkwil portalu Onet.pl który, pojawił się na pierwszej stronie tego prestiżowego serwisu pod hasłem #wybieramyprawdę. Pod tekstem podpisali się Kamil Dziubka, Marcin Wyrwał i Edyta Żemła.
Bardziej kłamliwego i oszczerczego materiału od dawna nie można było zobaczyć. To ewenement, za którym kryje się fascynująca historia z osobami z pierwszych stron gazet w roli głównej.
Mowa o tekście, który znajdował się na pierwszej stronie Onetu – „Bogdan Węgrzynek, Giermek Księżnej Angeliki”. Już sam wstęp niczym z harlequina miał zbudować atmosferę.
Dlaczego taki tekst był przez Onet promowany jako numer jeden?
Dlaczego trójka dziennikarzy napisała obszerny tekst o rzekomym drobnym oszuście? – bo tak rysuje tę postać tekst.
Dlaczego człowiek, który nie jest osobą publiczną, tylko drobnym prywatnym przedsiębiorcą staje się tematem nr. 1 na całą Polskę?
I dlaczego w artykule dotyczącym niby Węgrzynka, na samym środku widzimy zdjęcie Angeliki Jarosławskiej Sapiehy?
Sprawa jest fascynująca, a w tym tekście znajdziecie odpowiedz na znacznie więcej pytań.
Bogdan Węgrzynek, którego przedstawiono w artykule Onetu, którego próbowano w ten sposób zdyskredytować, ośmieszyć, pozbyć wiarygodności, to człowiek, który w cieniu przez kilkanaście lat służył na rzecz Polski. Dzięki niemu zatrzymani zostali groźni przestępcy.
Na czyje zlecenie powstał paszkwil Onetu?
To bardzo niepokoi. Czy Ci niby rzetelni dziennikarze są opłacani przez przestępców?
Poniżej opisane są historie zatrzymania przestępców i osoby z pierwszych stron gazet oraz piastujące najważniejsze stanowiska w kraju, które są z nimi związane
Zanim do tego przejdziemy, zadajmy pytanie dotyczące paszkwilu Onetu.
Dziennikarze w tekście przytaczają szereg rzekomych wydarzeń, mających zdyskredytować Bogdana Węgrzynka.
Tekst może i robiłby wrażenie, ale ma pewną słabość – Ani jeden przytoczony świadek kluczowych wydarzeń, ani jeden bohater tej opowieści nie jest wymieniany z imienia i nazwiska (w odróżnieniu od Bogdana Węgrzynka i Angeliki Jarosławskiej Sapiehy), nie ma żadnych dokumentów, ani nagrań, mających poświadczyć rzetelność tych informacji, nie ma podanych miejsc i adresów, żadnych zdjęć.
Tekst pod kątem merytorycznym jest zupełnie bezwartościowy.
Tak napisać można o każdym, kogo się nie lubi lub na kogo dostało się zlecenie.
Znajdują się za to fragmenty mające zohydzić głównego bohatera, sprawdzić, by stracono do niego zaufanie. To czyni tekst zwykłym paszkwilem.
Zapytajmy więc dziennikarzy tego tekstu – Dlaczego nie podajecie nazwisk bohaterów, którzy wyprowadzali Węgrzynka, z jakiego miejsca? Z jakiego biura? Może zdradzicie publiczności, gdzie pracował w 2017 roku Węgrzynek? I gdzie tamtej wiosny miał biuro i rzekome barwnie opisane naszywki GROMu?
Nie odpowiecie. Bo to wszystko są kłamstwa, które opisujemy bardzo skrupulatnie w naszym prawdziwym artykule
#Bronimyprawdy.
Warto jeszcze nadmienić, iż niejaki Kamil Dziubka, autor tekstu, od jakiegoś czasu nękał i stalkował Angelikę Jarosławską Sapiehę. Codziennie wchodził na jej profile społecznościowe i próbował za wszelką cenę zdobyć serce jasnowłosej bussineswoman. Kiedy odrzucony absztyfikant poczuł gorzki smak porażki, zaczął atakować w sposób niebywały młodą kobietę, wykorzystując do tego narzędzia medialne.
Zacznijmy więc odkrywać fakty, podając – w odróżnieniu od dziennikarzy Onetu – nazwiska, daty i miejsca:
Za pieniądze, kupują stanowiska, funkcjonariuszy, ba – nawet ministrów.
Potrafią finansować bankiety, na których bawią się prokuratorzy, sędziowie czy komornicy.
Opłacają dziennikarzy, czy nawet sponsorują media by pokazać rzekomą uczciwość tych, których natychmiast powinno się odizolować od społeczeństwa.
W Polsce można nawet kupić akt łaski u Prezydenta RP.
Tak wygląda dzisiejsza rzeczywistość nieświadomych Polaków.
Dzisiaj w Polsce można zniszczyć każdego. Powstają fundacje i organizacje, które na zlecenie uruchamiają farmę trolli, by te niszczyły niewygodnych działaczy, konkurentów czy polityków. Ba nawet w samym Sejmie RP takie fabryki trolli skopiowano i pieniądze publiczne, pochodzące z pieniędzy ciężko wypracowanych przez Polaków przekazywane są na niszczenie… niewygodnych Polaków.
Dzisiaj publikujemy kolejną część informacji na temat osób, przestępców, których dosięgła ręka sprawiedliwości. Osób, które postanowiły za wszelką cenę zniszczyć człowieka, który przez lata pracował na rzecz Rzeczypospolitej.
Dariusz Wójcik często chwali się, że do chrztu podawał go sam Kiszczak.
Jak to się stało, że taki młokos otwiera w sercu Stolicy ekskluzywne burdele z byłymi oficerami Urzędu Ochrony Państwa, a w spółkach ma osoby z różnych służb?
Do burdeli, gdzie zatrudniane są Polki, Ukrainki i Tajki dołączony jest serwis wyjazdowy, którego ochroną zajmują się byli policjanci i GROM-owcy.
Burdele wyposażone są w ukryte kamery – takie same jak w burdelach afery podkarpackiej, aby zachowywać w pamięci (często potem wykorzystywane) upojne chwile; polityków, księży, funkcjonariuszy a także biznesmenów z pierwszych stron gazet.
Dariusz Wójcik do swego burdelu sprowadza często niepełnoletnie Ukrainki i Tajki; jako wyborny czy ekskluzywny towar. Również trunki są nie byle jakie.
Dziewczyny wiedzą co zamówić, a barman w zasobach ma unikalne medykamenty, które doprowadzają mężczyzn do szaleństwa.
Kiedyś okradzeni prezesi oskarżali te miejsca, gdy pod wpływem narkotyków czy tabletek zostawiali w tych lokalach za noc po kilkaset tysięcy złotych.
Parę lat temu było głośno o tym procederze z członkami rady nadzorczej jednej ze spółek skarbu państwa.
Do agencji towarzyskich – burdeli „Hustler” i „VegasClub” często zaglądają nietuzinkowi goście.
Wójcik dba o nich jak o perełki – pielęgnuje, częstuje szampanami za kilkaset złotych. Dariusz Wójcik- suteren opowiada swoim gościom różne nieprawdopodobne historie, ale też dzięki swojej wyobraźni i fantazji rozwija kolejne firmy.

Zdj – zródło: PAP
Szczyci się Centrum Nurkowym Dive4Fan, firmę eventową Loft44, zakłada salon urody i kosmetyczny, pizzerie, firmę IT, a także działalność detektywistyczną.
Często wymienia barmanów i bramkarzy, choć jednego sobie upodobał najbardziej.
Z bramkarzami często się nie rozlicza twierdząc, że wszyscy go oszukują. Trzeba przyznać, że bramkarz za noc w pracy u Wójcika potrafił wyciągnąć całkiem sporą sumę.
Wójcik dorabia się wielkich pieniędzy, w jego stajni samochodów znajdują się bardzo ekskluzywne limuzyny: Maybachy, BMW, czy AUDI.
Dariusz Wójcik to niewysoki, szczupły blondyn, cherlawy i bojaźliwy. Dlatego opłaca funkcjonariuszy, którzy pilnują jego biznesu, zwłaszcza kiedy dostarczany jest „towar”.
Ekskluzywny „towar” kosztuje oczywiście sporo więcej i jest dla najwyższych elit.
Kiedy poznaje Jacka Kowalika, byłego oficera GROMu zaczyna się między nimi wielka przyjaźń. Oczywiście oparta o kasę.
Kowalik jest częstym gościem nocnych klubów Wójcika, korzysta z wszystkich atrakcji burdelowych komnat. Często robi w nich burdy, kiedy wypije za dużo. Chwaląc się historią jak z Jamesa Bonda
Wójcik wtajemnicza Kowalika w przestępczy proceder. Zakładają też fundację poświęconą byłemu założycielowi GROM ppłk Leszkowi Drewniakowi.
Wójcik wyposaża fundację w sprzęt, samochody. Kowalikowi kupuje nową brykę AUDI Q7.
Pracownicy nocnych klubów Dariusza Wójcika – barmani oraz zaufane dziewczyny faszerowali nieświadomych niczego klientów substancjami odurzającymi, aby Ci tracili kontrolę i wydawali więcej pieniędzy.
Dariusz Wójcik chwali się na lewo i prawo burdelowskimi zdobyczami, pozostawionymi przez gości domu uciech. Sam często korzysta z blachy policyjnej.
Wśród klejnotów koronnych pozostawionych przez bywalców można było znaleźć legitymacje poselskie, paszporty dyplomatyczne, odznaki funkcjonariuszów Policji, ABW, Urzędów Skarbowych i innych.
Ekipa X zaczyna swoją przestępczą działalność. Kowalik do współpracy zaprasza byłych komandosów, którzy są oskarżeni w procesie zabójstwa cywili w Nangar Khel – plutonowego awansowanego do stopnia sierżanta (chyba za mord na cywilach) Tomasza Borysiewicza i starszego szeregowego rez. Damiana Ligockiego. Tak dorabiali żołnierze, którzy żalili się prasie, że, nie mają na chleb. Błagali Dudę o ułaskawienie.
W Nangar Khel tak naprawdę strzelali do cywili jak do kaczek. Sam Petelicki czytając scenariusz walk i przeprowadzenie ataku przez Polaków wycofał swoje poparcie dla morderców. Obwiniał kadrę szkoleniową, za zbyt krótkie i mało profesjonalne przeszkolenie żołnierzy, którzy wyjechali na misję. Nikt z wioski nie wybaczył polskim żołnierzom mordu na cywilach, jak pisała Żemła w swoim artykule. Cywile ginęli w okropny sposób, a rannym nikt nie udzielił pomocy. Sami Amerykanie żądali ukarania Polaków, którzy nie podporządkowali się ani procedurom, a atak przeprowadzili bez pozwolenia.
Jednym z wielu przykładów przestępczej działalności Jacka Kowalika i Dariusza Wójcika jest relacja z Iwoną Gaweł – właścicielką Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wielokrotnie karaną za wyłudzenia kredytów bankowych i fałszowanie dokumentacji finansowej oraz ubezpieczeniowej.
W 2014 roku, w okresie, kiedy Gaweł była skazana prawomocnymi wyrokami, ze swojej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości pozbywa się niewygodnego dyrektora zarządzającego mieszkańca Szczecina.

![img](zoi4g0ibyhh41 " Zdjęcie: Dokumenty – kolejny wyrok skazujący Iwonę Gaweł za przestępstwa finansowe. Zdjęcie operacyjne.")
Jacek Kowalik z fałszywymi GROMowcami, pod bronią zmuszają dyrektora, aby podpisał wiele dokumentów, a następnie wyprowadzają go z firmy, grożąc, iż jeśli kiedykolwiek zbliży się do Iwony Gaweł znajdą go na końcu świata i „upierdolą”.

![img](ug4eax69yhh41 " Zdjęcie: Były dowódca JW GROM płk Piotr Gąstał z oficerami – przestępcami.")
Potem Iwona Gaweł płaci haracz. Można to nazwać ryczałtową opłatą za ochronę Jacka Kowalika.
W 2015 roku, już po tych wydarzeniach, Bogdan Węgrzynek zostaje prezesem zarządu ARP (pełni funkcję prezesa ARP, 8 miesięcy, następnie po wykryciu poważnych nieprawidłowości zgłasza odpowiednim organom kontrolnym spółkę ARP).
Gdy dołącza do firmy na prestiżowe stanowisko, spółka z pozoru wygląda wzorowo, co więcej – jest promowana przez agencje rządowe, takie jak PARP i NCBR, czy nawet Ministerstwo Gospodarki co skutecznie zachęca go do podjęcia tego wyzwania.
Po jakimś czasie i analizie sytuacji firmy, widzi, iż w firmie są nieprawidłowości, a co więcej – wyłudzone zostały milionowe dotacje unijne, oszukiwani są podwykonawcy. Na zaproszenie Iwony Gaweł w firmie pojawiają się wątpliwe osoby.
Bogdana Węgrzynka przed działalnością Iwony Gaweł zaczyna także ostrzegać wiele osób.
Kiedy Węgrzynek dla Iwony Gaweł i Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości organizuje pierwszy Światowy Kongres Klastrów w Dąbrowie Górniczej, przed wydarzeniem odbywa się konferencja prasowa. Po transmisji konferencji przez TVP, Węgrzynek dostaje wiele informacji iż Iwona Gaweł oszukała wiele osób i jest w świecie śląskiego biznesu „persona non grata”.
Bogdan Węgrzynek zarządza kontrolę w spółce ARP.
Iwona Gaweł zaczyna go szantażować, iż jeśli nie zatrzyma kontroli, to ona nie wypłaci pieniędzy za Światowy Kongres Klastrów, które zostały przelane na konto ARP od partnerów m.in. od Marszałka Woj. Śląskiego, Prezydenta Dąbrowy Górniczej czy innych sponsorów w wysokości kilkuset tysięcy złotych.
Pod nieobecność Węgrzynka do firmy wchodzą – jak oznajmia Iwona Gaweł – „funkcjonariusze CBŚP”, którzy zabierają komputer i twardy dysk z gabinetu Węgrzynka.
Potem okazuje się, iż byli to podający się za funkcjonariuszy Policji: Jacek Kowalik oraz Dariusz Wójcik…
Rzekomo chodziło o współpracę ARP z Prezydentem Żor. Faktycznie – Gaweł angażowała się w kampanię wyborczą prezydenta Żor Waldemara Sochy, a sam Prezydent pojawiał się w ARP kilkukrotnie na spotkaniach w cztery oczy z Gaweł. Socha, jak i przewodniczący rady maiasta bardzo blisko współpracowali z ARP. Sam przewodniczący Kosztyła był mecenasem w ARP.
Kiedy Węgrzynek wrócił z wyjazdu do ARP, Iwona Gaweł pokazała dokumenty z policji z nakazem wejścia i przeszukania pomieszczeń. Węgrzynek w tajemnicy przed Gaweł skontaktował się z policją. Okazało się, że nic takiego nie miało miejsca.
Po tym fakcie, powiadomił także ABW i funkcjonariuszy o sytuacji, która miała miejsce w ARP, szantażach Iwony Gaweł oraz o wszystkich nieprawidłowościach spółki, które jak należy zaznaczyć, miały miejsce przed jego dołączeniem do spółki ARP.
Iwona Gaweł informuje, że ktoś zgłosił donos i pokazuje dokument wystawiony przez CBŚ. Jak się okazało, dokument był podrobiony przez grafika Dariusza Wójcika.
Od swoich informatorów B.W. dostaje informacje, iż w burdelu Dariusza Wójcika wymieniane są maile między Iwoną Gaweł a Dariuszem Wójcikiem i Jackiem Kowalikiem. W klubie Hustler spotykają się także byli żołnierze z Nangar Khel. Razem obmyślają plan wejścia do ARP i strategię zastraszenia prezesa Bogdana Węgrzynka.
Kiedy Węgrzynek przesyła otrzymane informacje do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, zaczyna się pełny monitoring działalności Iwony Gaweł, Dariusza Wójcika, Jacka Kowalika oraz opłacanych przez przestępców funkcjonariuszy policji i ABW.

Zdjęcie: Dokumenty – kolejny wyrok skazujący Iwonę Gaweł za przestępstwa finansowe. Zdjęcie operacyjne.
Pod nieobecność Węgrzynka, do ARP przyjeżdżają Wójcik i Kowalik. Iwona Gaweł żali się, iż jest osaczona przez Węgrzynka.
Panowie przyjeżdżają swoimi Q7, opowiadają, że zaangażują do tego więcej osób, zwłaszcza byłych funkcjonariuszy służb, oraz byłych oficerów Policji i ABW.
Za kwotę 500 000 zł chce pozbyć się Węgrzynka z Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości.
Iwona Gaweł zdradza również, iż jej życiowym partnerem jest były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień.
Stało się jasne, dlaczego Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości Iwony Gaweł tak dobrze wyglądała na pierwszy rzut oka. I dlaczego miała tak dobre referencje.
Jerzy Stępień skutecznie wspierał swoją kochankę. Pomagał Iwonie Gaweł uniknąć wyroków skazujących za swoje poczynania, bowiem za swoją przestępczą działalność powinna bezwarunkowo siedzieć w zakładzie karnym.
15 kwietnia 2015 roku odbywa się w Katowicach kolejna edycja Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Funkcjonariusze monitorujący Gaweł, Kowalika i Wójcika montują swoje urządzenia w II budynku należącym do ARP, który wynajmowany jest przez firmę SYRION.
W Katowicach agenci ABW spotykają się z Węgrzynkiem informując, iż tego dnia planowana jest akcja w ARP, ale funkcjonariusze informują go, że wszystko monitorują i zabezpieczają.
W momencie, kiedy Węgrzynek rozmawia z funkcjonariuszami dzwoni Iwona Gaweł, myśląc iż Węgrzynek jest obecny na kongresie. Faktycznie Węgrzynek brał udział w kongresie, ale funkcjonariusze poinformowali go, iż to idealna okazja, by rozpracować Iwonę Gaweł i jej kolesi.
Już w Katowicach funkcjonariusze ABW podłączają i zabezpieczają podsłuch i radiolokator Węgrzynkowi. Do ARP jedzie zgodnie ze wskazówkami z drugą osobą, aby pokazał obiekt i przeszedł się po się po inwestycji. Chodzi o to, aby funkcjonariusze mieli czas dokładnie sprawdzić sprzęt i odsłuch zainstalowany na Bogdanie Węgrzynku.
Kiedy przyjeżdża do Agencji służbowym samochodem i z auta wychodzi z nim kolejna osoba, Gaweł, Kowalik i Wójcik są w wielkiej konsternacji.
Węgrzynek wchodzi do ARP i przedstawia Iwonę Gaweł. Rozmawiają chwilę, ale nie sposób nie zauważyć bladej, jąkającej się Iwony Gaweł, która jest wręcz sparaliżowana.
Węgrzynek znów zgodnie ze wskazówkami agentów ABW wychodzi z budynku głównego. Wchodzi do budynku, który wynajmuje SYRION, znajdującego się naprzeciw biura Gaweł. Funkcjonariusze ponownie sprawdzają sprzęt, odsłuchują, kiedy Węgrzynek rozmawia z właścicielami Syrionu. Agenci proszą, aby przeszedł się on jeszcze po inwestycji, elektrociepłowni ORC, budowanej przez Gaweł aby mieli trochę więcej czasu. Agenci czekają na kolejnego operacyjnego busa. Ustalają porządek działań wedle wcześniejszych procedur. Agenci ABW informują, że są w gotowości do natychmiastowego wejścia.
Proszą o rozwagę, ponieważ przestępcy są wyposażeni w broń palną.
Kiedy Węgrzynek wchodzi na plac budowy, widzi rozlokowane samochody: dwa AUDI Q7 Kowalika i Wójcika, oraz samochody byłych żołnierzy Nangar Khel oraz dwóch innych osób. Funkcjonariusze postawili na ochronie również swoich ludzi, aby mogli na bieżąco śledzić rozwój sytuacji.
Kiedy Bogdan Węgrzynek dostaje właściwy sygnał, z zaproszonym gościem wchodzą do Agencji.
Po chwili rozmowy Węgrzynek prosi dyrektora zarządzającego Jerzego Kozubskiego, aby z gościem pojechał do restauracji na obiad.
Iwona Gaweł zaczyna szlochać, że już nie ma siły na to wszystko, że agencja jest w fatalnym stanie, że te oskarżenia co do niej są wymyślone, że nigdy nie była karana, etc.
Iwona Gaweł chce zapłacić nawet milion złotych, aby Bogdan Węgrzynek wyniósł się z Agencji.
Ten staje się dla niej bardzo niewygodny. Węgrzynek naciska na Iwonę Gaweł, aby ta rozliczyła się ze swoimi podwykonawcami np. TT SOLAR, z panem Gutowskim, z Toper Bud, panem Nieużytkiem z firmy budowlanej, z firmą SYRION, gdzie posługiwała się fałszywymi fakturami, firmą od ociepleń czy firmy cateringowej Gastro oraz firmy, która instalowała elektrykę. Oszukanych firm przez Iwonę Gaweł jest naprawdę wiele. Jednym z prawników, którzy prowadzą procesy przeciwko Iwonie Gaweł i ARP jest kancelaria adwokacka KBZ i Partnerzy, Krzysztofa Żuradzkiego z Katowic.
Węgrzynek prosił, aby ta spłaciła Światowy Kongres Klastrów, który odbył się w Dąbrowej Górniczej. Na ten kongres klastrów bowiem pieniądze od partnerów i sponsorów wpływały na konto ARP do których dostęp miała Iwona Gaweł i jej córka Dominika Gaweł, która w tym czasie była członkiem zarządu i jedną z księgowych ARP. Były to pieniądze m.in. od Marszałka Woj. Śląskiego, Prezydenta Dąbrowy Górniczej oraz innych sponsorów. W sumie ponad kilkaset tysięcy złotych.
Po przyjeździe dyrektora Kozubskiego z gościem, Węgrzynek miał pojechać do Katowic i kontynuować udział w kongresie. Jednak poprosił dyrektora, aby ten odwiózł gościa na miejsce Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Iwona Gaweł i jej grupa amatorów oddychają z ulgą, nie mają pojęcia, że od samego rana są na pełnym monitoringu.
W sekretariacie zostaje asystentka Iwony Gaweł, Magdalena Mazurek.
Hasłem do wejścia funkcjonariuszy ABW, miało być wypowiedzenie słów „co robisz schowaj tą broń”.
Po kilku minutach do biura Iwony Gaweł wchodzi sutener z Warszawy Dariusz Wójcik z Jackiem Kowalikiem.
Od zewnątrz blokują drzwi Borysiewicz i Ligocki.
Sutener przedstawia się jako były GROM-owiec i człowiek ze służb, który z Kowalikiem brał udział w operacjach w Iraku i Afganistanie. Kompletnie nie ma pojęcia, iż Węgrzynek dokładnie wie kim on jest.
Wymachuje odznaką ABW i mówi o „Kisielu” (byłym operatorze GROM), który zawsze był nieudacznikiem i alkoholikiem, który w GROMie jest nikim.
Kowalik mówi jasno, że Iwona Gaweł jest pod ich ochroną.
Gaweł przynosi dokumenty do podpisu, aby ten złożył podpisy i wyniósł się z Agencji.
Dokładnie tak jak w scenariuszu, kiedy właścicielka ARP pozbywała się rok wcześniej byłego dyrektora.
Niestety nic nie idzie po jej myśli.
Jacek Kowalik prosi, aby Bogdan Węgrzynek nie robił zamętu i problemów. Wójcik zaczyna się histerycznie zachowywać, widząc, że Węgrzynek pozostaje na te groźby obojętny.
Do pokoju wchodzą Borysiewicz i Ligocki. Ligocki, wytatuowany goguś stara się być groźny, ale to Borysiewicz zamierza skraść show i zaimponować zebranym.
Skazani za morderstwa cywilów Borysiewicz i Ligocki mają przy sobie broń krótką.
Borysiewicz, prezentuje się jak największy cham klnąc i sapiąc. Takim kowbojskim grymasem wykrzyczał, iż zabijał już ludzi na misjach i nie zawaha się zabić kolejnej osoby.
Węgrzynek krótko skwitował przebierańca słowami: Jesteś za wielkie zero i nie rzucaj kurw tutaj przy mnie.”
Wywiązała się mała szarpanina, w trakcie której Węgrzynek chwycił za szyję nieustraszonego Borysa, który w sekundzie był blady jak właścicielka ARP Iwona Gaweł. Ligocki pchnął Węgrzynka, a Wójcik podwinął ogon i ulotnił się z gabinetu. Uspokoił sytuację Kowalik, który grzecznie mówił o tym, aby zapanować nad nerwami.
Węgrzynkowi nigdzie się nie spieszyło. Iwonie Gaweł i wynajętym bandytom również. Węgrzynek wiedział, że ta amatorka nie będzie trwać wiecznie.
– Funkcjonariusze mieli odsłuch wszystkiego co się dzieje w ARP, a panowie byli bardzo wylewni, dając tym samym bogaty materiał nagraniowy.
Potem Węgrzynek z przestępcami wyszli tylnymi drzwiami. Wsiedli do samochodu i pojechali w kierunku mieszkania należącego do Iwony Gaweł, które znajdowało się na jednym z osiedli w Chorzowie.
Było to mieszkanie, tzw. służbowe w którym mieszkał Węgrzynek. Właścicielka ARP Iwona Gaweł wieczorami kilkukrotnie przyjeżdżała do tego miejsca, aby odwiedzić Węgrzynka, którego darzyła bardzo głębokim sentymentem.
Nie był on jeszcze wtedy świadomy żadnych jej przestępstw, a tym bardziej planów na kolejne.
Za samochodem, w którym znajdował się Węgrzynek jechał samochód operacyjny ABW, gotowy do interwencji. Kiedy przyjechali do Chorzowa, udali się w kierunku mieszkania śmiejąc się pod nosem. Węgrzynek zabrał swoje rzeczy i wyszedł.
Borysiewicz i Ligocki, którzy towarzyszyli Węgrzynkowi nawet byli zdziwieni zachowaniem Węgrzynka. Nagrana została z tego momentu ciekawa rozmowa:
Kiedy zostawili go na parkingu, Borysiewicz powiedział Węgrzynkowi, żeby zapamiętał, że „Petelicki był skończoną kurwą i złamasem. Czarny też się wyłamał.” (Czarny – to pseudonim Sławomira Berdychowskiego, byłego GROMowca, założyciela i pierwszego dowódcy JW. AGAT.)
Ligocki dodał, że Petelicki niby wstawił się za nimi w procesie, ale w rzeczywistości nie zabierał głosu, kiedy go o to prosili. Na koniec dodał: „Kowalik i Wójcik ciebie zniszczą i pamiętaj, że pomimo, że trzymasz się blisko z GROMowcami, to jest ekipa, która w tym świecie rządzi.”
Węgrzynek odpowiedział grzecznie – Jestem wychowankiem Petelickiego, jestem człowiekiem honoru – dopadnę Was wszędzie. Gdyby Petelicki żył, pokazałby Wam, co to znaczy podszywać się pod GROM, a Kowalika nauczyłby pokory.
W służbach specjalnych o Borysiewiczu i Ligockim mówiono mało delikatnie – „chujopląty”, co oznaczać miało przebierańców, podających się za rzekomych specjalsów.
Po odjeździe przebierańców, po kilku minutach podjechał samochód operacyjny ABW i zabrał Bogdana Węgrzynka do Katowic do hotelu, gdzie spisali całą sytuację.
Następnego dnia Węgrzynek złożył szerokie zeznanie w prokuraturze.
Trzy dni później, złożył także zawiadomienie do CBA, Urzędu Skarbowego, NFOŚiGW, WFOŚiGW, PARP, oraz NCBiR.
Od tego czasu Kowalik, Wójcik, Ligocki i Borysiewicz byli pod kontrolą funkcjonariuszy.
Panowie posługiwali się fałszywymi dokumentami przeprowadzali kolejne usługi.
Powoływali się na wpływy w Instytucjach państwowych i u znanych polityków. Podszywali się pod funkcjonariuszy służb i policji.
Sam Węgrzynek 10 października 2017 r. doprowadził do głośnego zatrzymania na gorącym uczynku 4 osób w tym Dariusza Wójcika, kiedy ci przyjmowali 100 000 EURO łapówki w burdelu ochranianym przez Kowalika o nazwie HUSTLER. Tym razem powoływali się na wpływy w Ministerstwie Sprawiedliwości. To była tylko część pieniędzy z 4 000 000 nowego haraczu którego zażądał Wójcik.
Podczas tej zakrojonej akcji funkcjonariuszy CBA na Nowym Świecie, otoczyli burdel HUSTLER, ze wszystkich stron. W akcji brało udział wielu antyterrorystów. Kiedy w centrum Warszawy słychać było potężny huk ładunków wybuchowych to był sygnał rozpoczęcia nietuzinkowej akcji antyterrorystów. Drzwi niemal rozniosły się na strzępy, słychać było dźwięki rozbijanego szkła.
Tętniący życiem Nowy Świat usłyszał dźwięk rozbijającego się szkła i huk strzałów.
Wejście było wielkim pokazem kunsztu antyterrorystów – mówił Dawid S.
Uzbrojeni przestępcy byli zaskoczeni całą sytuacją.
Zatrzymano także funkcjonariusza policji, który współpracował z bandytami.
Kiedy Dariusz Wójcik, po dłuższych „wakacjach” wyszedł z więzienia, oznajmił wszem i wobec, że dopadnie Węgrzynka za wszelką cenę.
Nawiązał kontakt z kolejnym przestępcą, którego również rozpracował Bogdan Węgrzynek – Jackiem Pieńczakiem.
Pieńczak to przestępca mieszkający w Wolsztynie koło Poznania.
Jacek Pieńczak trudni się m.in. handlem bronią, wyłudzaniem podatku VAT i AutoCasco poprzez rozbijanie ekskluzywnych samochodów należących do swojej małżonki, Anity Karcz. Pieńczak współpracuje także z GROM-owcami, z jednym z nich – Wiesławem Woźnicą ma również spółkę BERLOPAC.
Pieńczak opłacał funkcjonariuszy CBA z Lubelskiej Delegatury strasząc najpierw swojego szwagra, a potem GROMowca Andrzeja Kusiołka „Kisiela”.
Coś musiało pójść nie tak z Iwoną Gaweł. Może przestała płacić haracz?
Ponieważ bandyci, którzy mieli zajmować się jej ochroną zaczęli publikować jej filmy erotyczne, na różnych portalach społecznościowych.
Sam Jacek Pieńczak zaczął opłacać dziennikarzy w tym znanego w świecie dziennikarstwa Piotra Nisztora, który dosyć, że zaprosił Pieńczaka na audycję do Polskiego Radia, prezentując go jako biznesmena to niejednokrotnie na swoim oficjalnym Twitterze pisał pochwalne peany o nim samym.
Nisztor również na jednym ze swoich oficjalnych portali społecznościowym chwalił się zdjęciem z karabinkiem ze strzelnicy należącej do Jacka Pieńczaka.
Tak właśnie wygląda dziennikarstwo w wykonaniu Nisztora.
Kilka dni później Nisztor opublikuje na Twitterze jedno z prywatnych zdjęć, okraszone komentarzem pełnym insynuacji. Zdjęcie jest skradzione z komputera pewnej osoby, która na nim widnieje. Nisztor opisuje zdjęcie jakoby było wykonane na Mazurach, co okazuje się nieprawdą.
Co ciekawe, zdjęcie to najpierw opublikowane było pod fikcyjnym kontem z nickiem WhiteDevil – opublikował je Jacek Pieńczak.
Erotyczny film w roli głównej z Iwoną Gaweł opublikowany w internecie przez Jacka Pieńczaka na profilu, który został dzięki prokuraturze usunięty, również obnażył innego dziennikarza mediów publicznych – Jacka Łęskiego.
W programie TVP Alarm! Jacek Łęski przedstawia Iwonę Gaweł jako ofiarę Bogdana Węgrzynka. W tle programu słychać przestraszony głos Gaweł. Ciekawe jest jednak to, że współpracownik UOP tzw redaktor Łęski nie natrafił na rzeczywistych poszkodowanych przez Iwonę Gaweł.
Były współpracownik UOPu i ABW Jacek „REDAKTOR” Łęski szykanował i próbował zdyskredytować Węgrzynka, umieszczając wypowiedź Iwony Gaweł o tym, jak to jest przez niego prześladowana. Łęski oprócz programu TVP Alarm, współprowadzi w TVP kontrowersyjny program „Studio Polska” z prominentką PiSu, a prywatnie nawet bardzo bliską jego przyjaciółką Magdaleną Ogórek. Wielokrotnie z tego programu usuwano niewygodnych gości, którym za wszelką cenę chciano zamknąć usta. W jednym z programów jeden z uczestników nie wytrzymał i przed kamerami na żywo powiedział, że Łęski szczuje na Polaków. Bardzo blisko zaprzyjaźniona z Łęskim współprowadząca stanęła w obronie Łęskiego strasząc gościa PiSowskimi sądami.
Dariusz Szymczyk i Waldemar Bozigórski
![img](ekm5nig2yhh41 " Zdjęcie – Bandyci zatrzymani na gorącym uczynku przez agentów CBA. Zródło: Gazeta.pl")
#grom #piotrgąstał #jwgrom #nangarkhel #kłamstwoonetu #onet #bogdanwęgrzynek #onetbogdanwęgrzynek
submitted by BlackDevil13 to u/BlackDevil13 [link] [comments]


2019.10.19 18:38 N-S-W-2 Fogiel o słowach Fedorowicza: Próby zastraszenia.

Fogiel o słowach Fedorowicza: Próby zastraszenia. submitted by N-S-W-2 to u/N-S-W-2 [link] [comments]


2019.03.25 11:50 N-S-W-2 Michał Dworczyk o słowach Śmiszka: To próba zastraszenia osób, które myś...

Michał Dworczyk o słowach Śmiszka: To próba zastraszenia osób, które myś... submitted by N-S-W-2 to u/N-S-W-2 [link] [comments]


2018.11.25 01:31 N-S-W-2 TVN o działaniach ABW: Próba zastraszenia dziennikarzy.

TVN o działaniach ABW: Próba zastraszenia dziennikarzy. submitted by N-S-W-2 to u/N-S-W-2 [link] [comments]


2018.09.12 10:55 Gazetawarszawska Raz sierpem raz młotem żydowską hołotę


Ale powinno być faktycznie, historycznie właściwe;
"Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę". Tak jest w oryginale!
To piękne hasło – tak mówi np. poseł Tarczyński o marszu ONR w rocznicę Powstania Warszawskiego, które to hasło „ONR” wznosił jako przewodnie.
http://www.gazetawarszawska.com/index.php?option=com_content&view=article&id=1933:raz-sierpem-raz-mlotem-zydowska-holote&catid=33:okupacja-zydowska-w-polsce
Hasło może i piękne, historycznie wiernie odtworzone, ale merytorycznie nieprawdziwe. Hasło "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę" jest niewłaściwe pod względem merytoryczny i choć historycznie wiernie oddane to jest z gruntu merytorycznie błędne, fałszywe. Hasło to bowiem powinno być skierowane przeciwko żydom - tak jak w tytule, a nie komunistom, którzy faktycznie nigdy nie mieli żadnego znaczenia politycznego, czy kulturowego wśród kultur europejskich i USA.
Komunizm nigdy nie istniał jako siła polityczna coś znacząca liczebnie lub ideologicznie. Komunizm jako idea – jest nam wpisany do naszej wyobraźni - jest iluzją, typowym przypadkiem żydowskiego złodziejstwa, oszustwa, dokonanych za pomocą maskarady, czy podszywania się pod cudzą tożsamość.
Historycznie, komunizm to idea starogrecka, która choć marginalna przetrwała jakoś z okresu antycznego do naszych czasów i jako taka została sklonowana przez Marx`a i Engels` a jako rzekomo autentyczna, spontaniczna i wielka idea „proletariatu”, który także nie istniał jako ruch ideologiczny. Ta rzekoma idea i rzekome masy ideowe są i zawsze były ordynarnym żydowskim fałszerstwem, imitacją. Bo na coś takiego właśnie pojawiło się zapotrzebowanie w kręgach żydowskich XIX wieku. Było to w okresie rozwoju ekspansji żydowskiej w Europie, która rozpoczęła się na dobre, dynamicznie w wieku maszyny parowej, a która potrzebowała jakiś idei podrzuconych gojom, a to jako rzekomo wyższy cel, lub niezbędny ku temu środek, panaceum na wszystkie bolączki społeczne tamtego świata. A w zasadzie – najzwyklej – komunizm był wobec gojów listkiem figowym dla zakamuflowania nagości żydowskich rabunków i ludobójstwa na narodach europejskich.
Komunizm w Prusach, komunizm we Francji, bolszewizm w Rosji istotnie były wielkimi ruchami i wielkim zniszczeniem, ale faktycznie to żydzi byli jedynymi, którzy wierzyli w tamte brednie i kłamstwa podtrzymywane przy życiu krwią narodów i złotem im rabowanym.
Ale nie trwało to długo. W Bolszewi w latach trzydziestych, w jakiś to sposób, ten listek figowy gdzieś opadł dość brutalnie i ostatecznie dla wszystkich stało się jasne to, że to właśnie tylko zwykła przykrywka do żydowskiego ludożerstwa.
Prawda o żydowskości komunizmu na przykładzie zagłady Rosji dotarła w końcu nie tylko do Polski, ale dalej na Zachód. To właśnie komunizm w Rosji, obnażenie jego żydowskości wywołało reakcje w postaci powstania faszyzmu we Włoszech, hitleryzmu w Niemczech, frankizmu w Hiszpanii i nacjonalizmu we Francji. Wbrew powszechnemu przekonaniu ruch antyżydowski we Francji był chyba największy w Europie i to do tego stopnia, że żydowscy prowokatorzy w Rzymie nakłonili papieża Piusa XI do ekskomunikowania Action France – za to, że ich działacze polityczni chcieli we Francji ustroju państwa katolickiego! Zaś Louis-Ferdinand Céline za napisanie książki „Pogromowe drobiazgi” otrzymał po wojnie przydział kary śmierci – ze strony intelektualisty żydowskiego Poul`a Sarte i tylko ucieczka do Danii uratowała go przed egzekucją. W Danii Celine – jeden z najwybitniejszych pisarzy języka francuskiego - odsiedział parę lat w więźieniu za swój literacki „antysemityzm” i w końcu po pokajaniu się i obiecaniu zaprzestania pisania i wydawania swoich książek dostał prawo powrotu do Francji, gdzie osiadał i do końca życia zajmowali się karmieniem kanarków w klatce. A był geniuszem wyrazu języka francuskiego – w której to ocenie wszyscy krytycy literatury są zgodni. W późniejszych wywiadach - już jako ludzki wrak antysemityzmu – mówił o swoim kunszcie pisarskim, że napisał swa pierwsza książkę, bo tym sposobem chciał zarobić na swoje własne mieszkanie, bo jako lekarz społecznik nie robił kokosów na leczeniu ludzi.
Już od zarania swoich dziejów wśród chrześcijan Żydzi zrozumieli, że Europejczyków nie zniszczą innymi metodami jak ciągłym kamuflażem poszywaniem się pod innych niż są. Tak doszli do szczytów kunsztu podawania się za patriotów, biskupów i papieży, dobroczyńców, czy walczących o wyzwolenie, równouprawnienie kobiet a ostatni to nawet i małp, bo jak zauważą różnice są niewielkie.
I w takim to kontekście trzeba rozpatrzyć to mordobicie, którego dokonała pani Dominika Arendt-Wittchen.
Mordobicie było absolutnie słusznie. Ale jest faktem niezbitym, że to mordobicie było sprowokowane nie przez KOD, czy tych „konstytucja” ale przez PIS. Bo to PIS, poprzez nielegalne, prowokacyjne powstrzymywanie policji przed ustawowym zaprowadzaniem porządku w Polsce, ponosi główną odpowiedzialność za to wydarzenie. W swojej bezczelności PIS chełpi się używaniem policji do noszenia tych kodziarskich przestępców, a czym nie tylko zachęca ich do dalszego łamania prawa, ale co najgorsze wprowadza atmosferę zastraszenia i terroru w społeczeństwie. I właśnie terror KODu, obłęd awantury dotyczące rzekomej reformy sadownictwa , Komisja Wenecka to narzędzia PIS mające spacyfikować Polaków, a siebie samych ukazywać jako bojowców bez alternatywy, którzy walczą ostro, ale im się nie udaje ze względów na trudności obiektywne. [ zdanie niedokończone: "I to właśnie ... co? brak orzeczenia np. powodują, że...]
Ponadto policja w Polsce łamie przepisy BHP https://www.portalbhp.pl/aktualnosci/przypomnij-pracownikom-zasady-bhp-przy-podnoszeniu-i-przenoszeniu-ladunkow-7469.html a dotyczące noszenia prze funkcjonariuszy policyjnych tego bydła kładącego się na przejściach.
Policjanci powinni złożyć zawiadomienie do prokuratury przeciwko własnym dowódcom, którzy nakazują im niezgodne z przepisami przenoszenie ładunków.
Polacy mają krótką pamięć i większość już zapomniała o wprowadzeniu przez MSW stanu nadzwyczajnego w okolicy ambasady Izraela w Warszawie, gdzie przez kilka dni zawieszono prawa obywatelskie i ogólno-ludzkie w tym regionie Warszawy. Tam tolerancji nie było, ale była blokada ruchu samochodowego i pieszego!
A takie skrajne sytuacje trzeba pamiętać. To szczególnie teraz, kiedy nadchodzi okres wzmożonych żydowskich prowokacji i terroru.
I tu zachowanie pani Dominiki Arendt-Wittchen bardzo zastanawia. Z tego co można o niej przeczytać w Internacie nic się nie zgadza. Dominika Arendt-Wittchen jest córką Wojciecha Myśleckiego, możliwe oczywiście, że zmieniła nazwisko „po mężu” lub może po dwóch, bo nazwisko jest dwuczłonowe. Ponadto oba niemieckie, a jedno z nich bardzo popularne wśród żydów.
Wojciech Myślecki jest pracownikiem naukowym w Politechnice Wrocławskiej a to aktywistą gospodarczym sektora energetycznego. Należy do środowiska ojca i syna Morawieckich i opiekował się synem Morawieckiego seniora kiedy ten był zamknięty w okresie Solidarności.
Co również bardzo ciekawe Dominika Arendt-Wittchen jest aktywną rekonstruktorką historyczną, udziela się w organizacji Inicjatywa Historyczna, gdzie zajmuje się problematyką „Żołnierzy wyklętych”. Co również bardzo ciekawe, przez okres kilku lat uczestniczyła w pracach we wrocławskiej synagodze „Pod białym bocianem” a to chyba w okresie, kiedy niemiecki minister Frank-Walter Steinmeier tam obecny na uroczystości nominacji rabinackich - rabinek z Niemiec (!!!) - został wtedy pasowany przez żydów na prezydenta Niemiec.
http://www.gazetawarszawska.net/judaizm-islam/4890-synagoga-pod-bialym-bocianem-we-wroclawiu
Jest tu konieczne przywołać poliniarza Andrzej Dudę, który powiedział: „ Polacy byli sąsiadami żydów. Czyli to tak jakby Polacy mieszkali u żydów lub żydzi byli w Polsce Polakom równi. Jest to właśnie ważne w przywołaniu słów Morawieckiego, który nakreślał swoje podróże przedwyborcze i wspominając Lipsk, zaraz uzupełnił , „tu chodzi o ten nasz Lipsk, leżący na południu, a nie ten za Odrą, który tysiąc lat temu nasi słowiańscy bracia utracili na rzecz Niemiec”.
Jak widać tak Duda, jak Morawicki podprogowo przyzwyczają Polkow do tego, że w Polsce są dwa narody. Duda mówi stosunkach dobrosąsiedzkich , a Morawiecki nawet o braterstwie.
I pozostaje bardzo ważne pytanie: Czy pani Dominika Arendt-Wittchen waliła po mordzie rudą Magdalenę Klim według zasady „Raz sierpem raz młotem żydowską hołotę”, czy też żydówka Dominika Arendt-Wittchen waliła po mordzie rudą Magdalenę Klim według zasady: „Raz sierpem raz młotem czerwona hołotę”.
Jeżeli byłby to ten drugi wariant, gdzie to nie Polacy, a patriotyczni żydzi i żydówki zaprowadzają w Polsce patriotyczne porządki swoim obrządkiem żydowskim, to byłoby bardzo niedobrze.
Byłoby to Bardzo źle, cofnęlibyśmy wtedy wszelkie pochwały pod adresem Dominiki Arendt-Wittchen, bo żydom nie wolno wtrącać się do naszych polskich spraw.
Nie ma na to naszej zgody!
Obecność rekonstruktorów historycznych - dotykających spraw naszych największych Bohaterów zamordowanych przez właśnie bywalców synagogi „Pod białym bocianem” – w synagodze, utrzymujących stosunki z tym przestępczym siedliskiem nas przeraża i poniża.
Dominika Arendt-Wittchen
submitted by Gazetawarszawska to u/Gazetawarszawska [link] [comments]


2018.08.14 18:37 N-S-W-2 Gronkiewicz-Waltz: To próba zastraszenia urzędników.

Gronkiewicz-Waltz: To próba zastraszenia urzędników. submitted by N-S-W-2 to u/N-S-W-2 [link] [comments]